Galilu Talks
Moment wart zapamiętania
W tym roku 20-lecie świętują zarówno Galilu, jak i Byredo. Przez dwie dekady obie historie rozwijały się równolegle. Trudno o lepszy moment na premierę Future Memories – zapachu, który już samą nazwą opowiada o tym, co zostaje z nami na długo.
Tekst: Agnieszka Ostrowska
Zdjęcia: Dzięki uprzejmości marki
30 • 07 • 2026
Wiele ścieżek, jedna droga
Zanim Ben Gorham, założyciel i dyrektor artystyczny Byredo, wszedł do świata perfum i stworzył jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie, studiował biznes, nauki polityczne, architekturę wnętrz, grał zawodowo w koszykówkę i ukończył szkołę artystyczną w Sztokholmie. Ostatecznie to jednak spotkanie z francuskim perfumiarzem otworzyło przed nim nową ścieżkę, którą podąża do dziś.
Zaowocowało ono stworzeniem pierwszego zapachu według autorskiego projektu Gorhama. Kompozycja została następnie wykorzystana do ręcznie robionych przez niego świec, które rozdawał znajomym. Szybko pojawiła się też nazwa, pochodząca od staroangielskiego słowa redolence, oznaczającego po prostu zapach.
Motywacją do tworzenia perfum było dla Gorhama pragnienie „przetłumaczenia” konkretnych emocji i miejsc na język zapachów. Bogata przeszłość i wielokulturowe doświadczenia (jego matka pochodzi z Indii, ojciec jest pół Szkotem, pół Francuzem-Kanadyjczykiem, a on sam urodził się w Szwecji i mieszkał w Kanadzie oraz USA), pozwalają mu kreować kompozycje osobiste, a jednocześnie uniwersalne i ponadczasowe.
Po 20 latach Byredo to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w świecie beauty, o której trudno mówić już wyłącznie jako o niszowej. Nie zmienia to faktu, że pod jej szyldem wciąż powstają nietuzinkowe, luksusowe kompozycje tworzone z pasji.

Historia, która trwa
Wśród marek, które pojawiły się na półkach Galilu w pierwszych latach działalności i pozostają na nich do dziś, jest Byredo – wprowadzona przez nas do Polski w 2008 roku. Tak początki współpracy wspomina Agnieszka Łukasik – współzałożycielka Galilu:
„Byredo odkryłyśmy dzięki magazynowi Wallpaper, do którego zaglądałyśmy przez lata. Internet nie funkcjonował wtedy jeszcze tak jak dziś, a poza podróżami, które otwierały przed nami świat nowych marek, miałyśmy niewiele okazji do ich poznawania. Pamiętam krótką wzmiankę o nowej niszowej marce – minimalistycznej, z piękną etykietą i charyzmatycznym założycielem.

Ben Gorham, były szwedzki koszykarz o indyjskich korzeniach, stworzył projekt, który od początku wyróżniał się prostotą i wyrazistą estetyką. W tamtym czasie w branży mówiło się również o kontrowersjach wokół projektu flakonu – pojawiały się opinie, że jego korek jest zbyt podobny do tych stosowanych przez Editions de Parfums Frédéric Malle. Ostatecznie został zmieniony.
Początkowo kolekcja liczyła zaledwie pięć zapachów: Gypsy Water, który do dziś pozostaje bestsellerem, oraz Green, Pulp, Chembur – inspirowany indyjskim dziedzictwem Gorhama – i Rose Noir. Część z nich z czasem zniknęła z oferty lub została wycofana.
Dwa lata po otwarciu Galilu nawiązałyśmy bezpośredni kontakt z marką, a zamówienia przychodziły do nas prosto ze Sztokholmu, w niewielkich papierowych pudełkach. Dziś trudno uwierzyć, jak ogromną drogę przeszło Byredo. Niewielki projekt, który pamiętamy z początków, wyrósł na jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w świecie beauty, wycenianą dziś na około 2 miliardy euro”.
Między żywą chwilą a wspomnieniem
30 lipca Byredo wypuszcza zapach, który w zamierzeniu ma uchwycić ten krótki i ulotny moment, gdy zwykłe „teraz” staje się wspomnieniem na całe życie – chwilę, w której teraźniejszość nabiera nowego znaczenia.

Kompozycję otwiera żywa, zielona nuta galbanum i soczysty, jasny akord czarnej porzeczki. Pierwsze zetknięcie z zapachem jest intensywne i ekscytujące – jak moment wypełniony doznaniami oraz poczuciem nieskończonych możliwości.
W sercu kompozycja zaczyna się uspokajać. Pojawia się pudrowy irys, któremu towarzyszy żywiczne, ciepłe labdanum nadające jej głębię. Tempo zwalnia, a chwila powoli zapisuje się w pamięci.
Wreszcie wyłania się otulająca wanilia, która przejmuje kontrolę nad kompozycją. Wzbogacona uzależniającym Ambrofixem i intymną chmurą piżm emanuje ciepłem, tworząc bursztynową, promienną aurę. Zapach pozostaje blisko skóry – staje się wspomnieniem, które nie blaknie, lecz subtelnie trwa.
Przez kolejne dwa tygodnie mamy przyjemność być jedynym miejscem w Polsce, gdzie można poznać Future Memories. Wierzymy, że zostanie z wami na długo.
