Kulturowe uwarunkowania zapachowe. Zmysł węchu w Japonii

Każdy, kto choć raz zetknął się z powieściami najpopularniejszego japońskiego pisarza Haruki Murakamiego, mógł zauważyć, że zapach pełnił w jego książkach jedną z ważniejszych funkcji narracyjnych. Murakami opisywał zmysłowe, cielesne wonie bohaterów w szczególnym celu – miały one wywołać u czytelników silne doświadczenie estetyczne. Węch w Japonii przyjmuje charakter istotnego poznawczo zmysłu, który na dodatek jest silnie sprzężony z wrażeniami słuchowymi. Dlaczego? Ponieważ percepcja zapachowa w tym regionie świata związana jest przede wszystkim z religijnymi rytuałami, w których główną rolę pełni kadzidło. Tradycja jego palenia sięga ponad 1000 lat (rytuał ten związany jest z wprowadzeniem z Chin do Japonii buddyzmu w VI wieku). Konkretne akordy pełnią, zwykle drzewno-ziołowe, pełnią istotną rolę w praktykach duchowych, które określane są za pomocą pojęcia mon-koh (jap. 聞香) oznaczającego dosłownie „słuchanie kadzidła”. Na czym tego rodzaju praktyka polega? Okazuje się, że w buddyjskim świecie zarówno słowa, jak i przestrzenie pachną jak kadzidło. Aby wchłonąć nauki Buddy, trzeba przede wszystkim słuchać, nie tylko wąchać. To właśnie w unoszącym się subtelnym dymie ukryte są słowa, które przyswaja się i próbuje zrozumieć za pomocą oddechu. Ale na tym nie koniec. Palone kadzidło emituje bowiem… dźwięki, również utożsamiane z tym, co chce przekazać Budda.

Rytuały mon-koh do dziś cieszą się niesłabnącą popularnością. Uczestnicy w skupieniu doznają olfaktorycznych przeżyć, doświadczając wielowymiarowej, żywej esencji świata, związanej między innymi z zapachami lasu czy naturalnie zmieniającego się – choćby w zależności od stopnia nasłonecznienia – aromatu powietrza. Zapach kadzidła staje się więc wyzwalaczem pokładów pamięci, przenosi na wyższy poziom duchowości oraz wyobraźni.

Japończycy kładą też szczególny nacisk na codzienne używanie perfum, które starannie i nieprzypadkowo dobierają – zapach stanowi bowiem integralną część ich tożsamości. Co ciekawe, w trakcie trwania epidemii Covid-19 w krajach azjatyckich najpopularniejszym produktem kupowanym online nie były wbrew pozorom kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji i makijażu, tylko właśnie perfumy, które miały poprawiać nastrój, jak i stymulować zmysł węchu w razie wystąpienia objawów zakażenia.

Ogromną popularnością w Japonii cieszą się marki selektywne, nieco mniejszą niszowe, choć i one stopniowo zaczynają wzbudzać zainteresowanie i docierać do coraz szerszych kręgów. Z kolei już nie w samej Japonii, ale ogólnie Azji powstają kolejne i kolejne niezależne manufaktury oferujące oryginalne zapachy, między innymi singapurska Maison L’Asie czy chińska Maison Dixsept. Ta ostatnia, aby zachęcić klientów do zapoznania się z ofertą, opiera komunikację o filmy, które szczegółowo, krok po kroku, opowiadają o “zapleczu” powstawania danej kompozycji, użytych składnikach oraz ich pochodzeniu.

Kto wie, być może w niedalekiej przyszłości azjatyckie zapachy niszowe pojawią się w również w krajach zachodnich, co może okazać się ciekawą olfaktoryczną podróżą w głąb Azji.

 

Autor: Zuzanna Sokołowska

PODZIEL SIĘ